Powrót

Seattle

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami żyła sobie królewna i... miała przerąbane bo miała wszędzie daleko. Właśnie tak daleko jak do Seattle, gdzie wybraliśmy się mocną ekipą na podbój chamerykanskiego przemysłu w ramach operacji pod kryptonimem "Honey Bastard". Było bardzo miło, Grześ z Andrzejem świetnie się ze sobą bawili (nudge, nudge, wink, wink, say-no-more, say-no-more), Pausel był nieco poważny, a ja po prostu byłem. Było kul-men, co zresztą widać na załączonym obrazku. Detali opowiadać nie będe, bo... (może sie po prostu umówmy, że nie pamiętam). Serdecznie pozdrownienia dla uczestników wycieczki.

Lista zdjęć nie jest jeszcze kompletna, dołącze reszte niebawem.

Powrót