Powrót

Wizytacja Haliny i Uli

Wrzesień 2003 roku zaowocował długo wyczekiwanymi odwiedzinami Haliny i Uli. Zaczęło się niewinnie przelotem Kraków-Paryż-Atlanta.

Przez kilka następnych dni panie zamieszkały razem z nami, a do ich głównych obowiązków należało zajmowanie się Grzesiem i bieganie po sklepach. W ramach pierwszej atrakcji zwiedziliśmy Atlantę. Panie miały okazję zobaczyć m. in. Muzeum Coca-Coli, Park Olimpijski i stację telewizyjną CNN.

Po kilku następnych dniach emocje opadły i coraz większa nuda malowała się na twarzach gości. Aż w końcu pewnego pięknego dnia przyszło wybawienie. Organizatorzy wycieczki polecili spakować się lekko i wsiadać do auta. Tak oto, z zaskoczenia, zaczęła się podróż do Key West na Florydzie.

Po powrocie, gdy entuzjazm związany z co dopiero zakończonym wyjazdem już opadł i nadziei na dodatkowe atrackje był brak, równie niespodziewanie nadeszło rozporządzenie gospodarzy: pakować misia w teczkę, jedziemy na wicieczkę! Miejsce docelowe trzymane było w ścisłej tajemnicy, więc dopiero na godzinę przed lądowaniem okazało się, że są to Hawaje!

Z naszego punktu widzenia wyjazd udał się bardzo dobrze - mnóstwo atrakcji, niespodzianek, radosnych chwil i cała masa obalonych mitów o Ameryce. Dla pań mogły być to odwiedziny męczące, bo przecież "upał", bo "12 godzin spędzone w samolocie" lub też "Grzesio nie chciał iść spać". Mimo tego wydaje nam się, że gdyby nie obowiązki życia codziennego, z chęcią zostałyby z nami na dłużej.

Zgodnie z życzeniem gości, poniższa mapka przedstawia całkowitą trasę przelataną samolotami. Pamiętając, że każdą trasę przelecieliśmy dwa razy, to w sumie wychodzi tego 30393 kilomerty. Prawie cała kula ziemska naokoło!

Powrót