Piewsze Łosia kroki w Hameryce.

A było to tak... Dawno, dawno temu, ze siedmioma górami, za siedmioma lasami była sobie firma Melita. I zachciało sie tej firmie współpracy z Polską. Przyjechało więc do naszego kraju paru oficjeli, którzy po długim i wyczerpującym naborze wybrali trzech wspaniałych: Pawła i Grzesia Kunstmanów oraz mnie, Łosia. Tak więc cała silna ekipa dnia 17 stycznia 1998 roku wsiadła do samolotu i poleciała na szkolenie do tejże Melity. Dolecielismy szczęsliwie. Kwaterunek otrzymalismy w apartamentach na Ivey Park Lane (skrzyżowanie Holcomb Bridge i Peachtree Corners Circle)w Norcross. A zatem oglądajcie jak nam sie tam żyło.

Aby oglądnąć obrazek w powiększeniu proszę na niego kliknąć.
Atlanta z lotu ptaka. Nie jest to co prawda pierwsze zdjęcie jakie udało mi sie zrobić, ale to chyba powinno byc pierwsze (tak, żeby było wiadomo o czym tu mowa). Zdjęcie zrobione jest ze szczytu restauracji Westin. Restauracja owa słynna jest z tego, że obraca się dookoła, tak, że w ciągu jedzenia obiadu można oglądnąc całą Atlantę.
To jest chyba pierwsze zdjęcie jakie udało mi się zrobic. To był mój pierwszy pokój w Ameryce. Walizka rozrzucona po pokoju dowodzi faktu, że własni się byłem rozpakowywałem gdy owe zdjęcie zostało zrobione.
Salon w owym mieszkaniu. Całe mieszkanie było na amerykański standardy srednie - około 150 metrów kwadratowych.
Oto widok z salonu na kuchnię.
A oto widok z balkonu.
Widok z balkonu (tym razem w prawo). Prawda, że slicznie? Niestety - tego widoczku już nie można tam ujrzec. Niedługo po tym jak to zdjęcie zostało zrobione, przyszło tornado i wykosiło większosć drzew. Czego tornado nie zniszczyło, zniszczyły buldożery - w miejscu tego ładnego lasku ktos postanowił budować. Las zniknął bezpowrotnie. A szkoda...Po zdjęcia obrazujące zniszczenia po tornadzie odsyłam do strony Mirka Majorka.
To jest widok na osiedle. Przypominam, że osiedle to nazywa się Ivey Brook i leży w Norcross. Jeżeli ktos miałby tu ochotę zamieszkać, polecam. Jedyny minus, to dosyc wysokie ceny (mój apartament kosztował około 1200$, co jest zdecydowanie dużą iloscią pieniędzy - dobrze, że nie musiałem tego płacic sam!).
A oto nasze auto, które wtedy wydawało mi się boskie - teraz wiem, że to straszne dziadostwo. Zasada: jak nie chcesz miec problemów z autem, kup sobie japońskie.
To miejsce mojej pracy (dokładnie moje biurko).
To wspomniany już Grzes Kunstman na posterunku.
A to Paweł Kunstman (również w czasie pracy).
To ja. Łos.
To firma w której się szkolilismy. Melita International.
A to koledzy (od lewej) Paweł Kunstman i Grzesio Aksamit.
A oto przesławny samochód Grzesia Aksamita, cudowna Honda CRX z silnikiem HF (High Fuel Economy). Grześ z autka jest bardzo dumnny. Mnie sie nim udało przejechać ładnych parę tysięcy mil (m. in. wycieczka Atlanta - Key West). Bardzo miło mi się z niego korzystało.
A oto Westin, jeden z najwyższych budynków w Atlancie. Jego cechą charakterystyczną jest restauracja (dosyc droga zresztą - obiad na dwie osoby to minimum 150$), która obraca się, wykonując pełen obrót w ciągu 45 minut (mniej więcej). Jedzenie ponoć niezłe (ja jeszcze tam nie jadłem). Pierwsze zdjęcie na tej stronie (Panorama Atlanty) pochodzi własnie z tej restauracji.